Alberto nie
jest osobą, która często się wzrusza. Nie wzrusza się na widok małych dzieci,
kotków, piesków i kwiatków. Głębokie uczucia budzi w nim za to widok polskiej
flagi, powiewającej na wietrze. Podobnie jest, kiedy słyszy hymn narodowy,
zwłaszcza podczas świąt narodowych i wszelkich sportowych wydarzeń. Coś go
wtedy chwyta za serce i powoduje wyjątkowe wzruszenie, połączone z ogromną dumą
narodową.
A jednak w dniu Święta Niepodległości, który to dzień powinien być
przecież radosny (w końcu odzyskaliśmy niepodległość po 123 latach niewoli;
kilka pokoleń żyło ze świadomością, że ich kraj formalnie nie istnieje) Alberto
nie czuje ani trochę dumy. Alberto trafia wyłącznie ciężki szlag, bo nie jest w
stanie w żaden sposób pojąć, dlaczego głównym tematem Dnia Niepodległości nie
jest niepodległość, a pytanie „kiedy wszyscy się pobiją?”. I już nawet nie
„czy”, tylko „kiedy” i „jak bardzo”. Kolejny rok z rzędu Alberto dosłownie boi
się wyjść z domu, bo pod jego oknami przechodzą właśnie uczestnicy „Marszu
Niepodległości”, z których zdecydowana większość przyszła tutaj wyłącznie po
to, żeby wywołać wielką zadymę. Poprzednie pokolenia walczyły o Wolną Polskę.
Demokratyczny kraj, w którym będzie panowała wolność słowa i zgromadzeń. Ale na
litość boską, żaden z naszych przodków nie walczył przez te wszystkie ciężkie
lata o to, żeby teraz bandy zamaskowanych chuliganów podpalały ulice Warszawy,
rozwalały ławki i rzucały w policję kamieniami i petardami! Nikt z nich nie bił
się o to, żeby teraz głównymi ulicami miasta szły wrogo nastawione pochody,
przypominające defilady hitlerowskich Niemiec. Alberto ma ochotę płakać ale
jedynie z bezsilnej złości, bo najchętniej sam pobiegłby przed dom, żeby dać
komuś mocno w łeb. Żeby ci wszyscy ludzie się opamiętali i przestali
wykrzykiwać antypolskie, antysemickie i rasistowskie hasła, wymachując jednocześnie biało-czerwonymi
flagami. Tak ważny dla naszego kraju symbol nie może być znakiem podziału. Nie
może być wykorzystywany w ulicznych walkach. Alberto chciałby prawdziwego Dnia
Niepodległości – święta, w którym flagom narodowym oddana jest należna cześć, w
którym ludzie są dumni z pięknego kraju, w którym żyją i w którym hasła „Bóg,
Honor i Ojczyzna” oznaczają „jesteśmy razem, wspólnie walczyliśmy i jeśli
będzie trzeba, znowu będziemy wspólnie walczyć” a nie są okrzykami
wykorzystywanymi podczas walki Polaków z Polakami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz