Zamiast przykładnie udać się na
wykład z historii literatury polskiej, Alberto gdzieś w okolicach szóstej rano
zamordował budzik w komórce i spokojnie wrócił do spania. Wstał spokojnie
cztery godziny później, zjadł śniadanie i przede wszystkim – żeby doprowadzić
się do stanu względnej używalności – wypił herbatę. A potem wybrał się na
spacer do Empiku, po najnowszą część „Felixa, Neta i Niki” Rafała Kosika,
której to serii Alberto jest wielkim wielbicielem od samego początku (osiem
lat; kiedy to minęło?!). Przekraczając próg sklepu po raz kolejny pożałował, że
nie założył klapek na oczy, żeby nie móc rozglądać się na boki (tyle nowych
książek, chcę je wszyyystkieee!) i udać się prosto do półek z nowościami. Szlochając
w duchu z żalu, złapał za książkę i czym prędzej pobiegł do kasy, zanim zdążył
wykupić połowę zawartości działu z literaturą. Przed sklepem Alberto od razu
wyciągnął swój nowy zakup i, zgodnie z odwiecznym rytuałem, zaciągnął się
głęboko zapachem nowej książki. Obawiając się, że za chwilę zacznie mruczeć z
radości niczym dobrze odżywiony kot, czmychnął do domu, żeby przygotować sobie
zestaw obowiązkowy w postaci nowej herbaty, umościć się wygodnie w fotelu i
zagłębić w innym świecie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książkowo. Pokaż wszystkie posty
środa, 7 listopada 2012
niedziela, 4 listopada 2012
Mitologicznie - "Spętani przez bogów" Josephine Angelini
„Spętanych
przez Bogów” Alberto przyniósł razem ze stosem innych, typowo młodzieżowych
książek z biblioteki. A właściwie nie przyniósł a raczej przytachał, uginając
się pod tym ciężarem koszmarnie i po raz kolejny żałując, że nie zabrał ze sobą taczki.
Okładka
książki nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród wielu innych o podobnej
tematyce, jednak potencjalny czytelnik nie powinien się tym zrażać, bo naprawdę
warto zapoznać się z historią Josephine Angelini. Z tyłu możemy przeczytać, że
autorka „splata grecką mitologię i licealną codzienność w niezwykłą,
emocjonalną opowieść i tragicznej miłości na miarę Romea i Julii. Miłości,
która jak miłość Heleny Trojańskiej może przynieść nieszczęście i krwawą wojnę”.
Alberto zazwyczaj sceptycznie podchodzi do opisów na okładce, gdyż bardzo
często mijają się one z rzeczywistą treścią książki. Podobnie rzecz ma się z
rekomendacjami innych autorów. Wiadomo – środowisko literackie musi się
wspierać, więc polecanie opowiadań po znajomości jest na porządku dziennym. Tym
razem jednak Alberto zaintrygowała wzmianka o greckiej mitologii. Wśród
fantastycznych motywów, wybieranych przez autorów, nadal królują wampiry i
wilkołaki, dlatego też każda książka, w której takie stwory nie występują,
godna jest choćby minimalnej uwagi.
Główną bohaterką
jest Helena Hamilton, amerykańska licealistka, mieszkająca na wyspie Nantucket.
Wychowuje ją tylko ojciec, któremu dziewczyna pomaga prowadzić sklep. Wolny
czas spędza z najlepszą przyjaciółką Claire, która z powodu swojego
charakterystycznego śmiechu nazywana jest przez wszystkich Chichotą. Życie na
wyspie toczy się bardzo spokojnie i wygląda na to, że kolejny rok szkolny
będzie równie zwyczajny, jak wszystkie poprzednie. Helena również jest na
wskroś zwyczajna – oczywiście jeśli nie liczyć tego, że jest nadzwyczaj szybka
i silna. Kiedy w szkole pojawia się Lukas, nowy uczeń i najpiękniejszy chłopak,
jakiego dziewczyna kiedykolwiek widziała w swoim życiu, budzą się w niej
uczucia, o których istnieniu nie miała pojęcia. Nie, nie miękną jej kolana z
powodu onieśmielenia, jak można by się było spodziewać. Helenę ogarnia głęboka
nienawiść i obezwładniająca chęć zabicia nowego ucznia. Od tej pory każdej
nocy dziewczyna we śnie wędruje po jałowej krainie. I nie byłoby w tym nic
nadzwyczajnego, gdyby nie budziła się rano z piaskiem i krwią, zaschniętą na
jej nogach i pościeli. Okazuje się, że losy jej, Lucasa i całej jego
rodziny są ze sobą nierozerwalnie połączone.
Powieść trzyma
w napięciu od początku do ostatnich stron. Akcja jest wartka, praktycznie nie
ma momentów, w których czytelnik by się nudził. Elementy greckiej mitologii
przeplatają się z rzeczywistością w bardzo ciekawy sposób a sam pomysł na
historię, chociaż prosty, jest przy tym bardzo dobrze zrealizowany. Oczywiście,
bystre oko dostrzeże kilka podobieństw do „Zmierzchu”, jednak „Spętani przez
Bogów” bardzo dobrze bronią się niespodziewanymi zwrotami akcji i ciekawie
wykreowanymi bohaterami.
Alberto poleca
wszystkim wielbicielom młodzieżowych książek z lekką domieszką fantastyki. Nie
będziecie zawiedzeni! Tymczasem Alberto oddala się w kierunku stosu książek,
niebezpiecznie chwiejącego się na biurku, a drugą część „Spętanych przez Bogów”
wpisuje na Listę Książek do Przeczytania.
Kryminalnie - Agatha Raisin i Wredny Weterynarz
Książkę o
Agacie Raisin mama Alberto pożyczyła od koleżanki. Ponieważ w domu Alberto
wychodzi się z założenia, że przeczytać można wszystko (a przynajmniej
spróbować, w przypadku bardzo słabych utworów), nie zważając na stos innych
książek nadal czekających na przeczytanie, Alberto sięgnął po „Agathę Raisin i
wrednego weterynarza”.
Autorka
książki, Marion Chesney, używająca pseudonimu M.C. Beaton, jest autorką
powieści detektywistycznych, w tym dwudziestu dwóch o Agacie Raisin. Pierwszy
tom cyklu został wydany w Anglii w 1992 roku, jednak przetłumaczyć go na język
polski zdecydowano się dopiero teraz. Na
okładce możemy przeczytać, że według St. Petersburg Time „Agatha Raisin to nowa panna Marple, z
domieszką cech ciotki Mame, Lucille Ball i pitbulla. Jest cudowna.”. Nie do
końca jest to zgodne z tym, kim rzeczywiście jest i co robi Agatha. Główna
bohaterka to panna w średnim wieku, która w pierwszym tomie – „Agatha Raisin i
ciasto śmierci” – zamknęła przynoszącą duże zyski firmę w Londynie i
postanowiła przejść na wcześniejszą emeryturę. Przeprowadza się do Carsely,
spokojnej wioski, w której nie dzieje się nic dziwnego a jedynym ciekawym
wydarzeniem są zebrania Stowarzyszenia Pań. Akcja „Wrednego weterynarza”
rozpoczyna się w momencie kiedy bohaterka wraca z wakacji na Bahamah. Jest
rozżalona, gdyż cały jej misterny plan spotkania „przypadkiem” emerytowanego
pułkownika i sąsiada, Jamesa Laceya, umarł śmiercią naturalną, kiedy okazało
się, że James zmienił plany i wyleciał do Kairu. Tymczasem do Carsely
przyjeżdża nowy weterynarz; Agatha postanawia go poznać i udaje się do kliniki
ze swoim kotem Hodge’em pod pretekstem konsultacji. Paul Bladen jest przystojny
i bardzo szybko zdobywa sympatię mieszkanek wioski. Dlatego kiedy weterynarz zostaje
znaleziony martwy a policja jest zdania, że to tylko nieszczęśliwy wypadek,
Agatha postanawia kontynuować śledztwo na własną rękę. Bohaterka nie jest pięknością,
jest jednak bardzo inteligentna a przy tym szalenie uparta. Wraz z
nieoczekiwaną pomocą Jamesa Lacey’a spróbuje odkryć, czy Paulowi Bladenowi ktoś
jednak nie pomógł umrzeć.
Książka nie
jest najgorsza; czyta się ją bardzo szybko. Jest jednak dość chaotycznie
napisana i zdarzają się w niej różne niekonsekwencje w prowadzeniu akcji.
Irytować mogą błędy w składni oraz pomyłki stylistyczne, jednak jest to wina
korekty polskiego wydania. Pomysł fabuły momentami nudzi, akcję opowiadania bez
wątpienia można by poprowadzić w o wiele ciekawszy sposób. Zakończenie niestety
rozczarowuje i sprawia, że raczej niewiele osób wróci do książki po raz drugi,
zaś miłośnicy dobrego kryminału mogą się poczuć mocno zawiedzeni. Polecam
wszystkim, którzy szukają niewymagającej i prostej lektury. Tym zaś, którzy
zamierzają stawiać pierwsze kroki w świecie kryminałów sugeruję, żeby raczej
sięgnęli po którąś z książek mistrzyni gatunku, Agaty Christie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


