Alberto „Księgę Wszystkich Dusz” wypatrzył na półce u
przyjaciół rodziców i oczy zapałały mu niemalże złotym blaskiem. A ciocia z
radością książkę użyczyła, dokładając od razu drugi tom (tak naprawdę Alberto
wyszedł wtedy jeszcze z paroma innymi książkami ale ciii…). Słowo „Czarownica”
w tytule pierwszego tomu spowodowało, że „Jesień średniowiecza” Johana Huizingi,
mimo zaciętej walki, wylądowała na stosie w kącie.
Tylna
okładka wprost krzyczy porównaniami do „Harry’ego Pottera”, „Zmierzchu” i „Kodu
Leonarda da Vinci” czego Alberto wyjątkowo nie lubi, wyznając zasadę, że jeśli
książka jest dobra to potrafi też obronić się sama i nie potrzebuje takiej
reklamy. Ale przed tą zasadą wyżej w hierarchii stoi zasada niedoceniania
książki po okładce. I po raz kolejny okazuje się, że to bardzo sensowna reguła,
ponieważ pierwszy tom „Księgi Wszystkich Dusz” jest naprawdę dobrym kawałkiem
literatury urban fantasy.
Główna
bohaterka, młoda doktor historii Diana Bishop, w ramach swojej pracy naukowej
udaje się do Oksfordu. W tamtejszej Bibliotece Bodlejańskiej zgłębia tajemnice
alchemicznych ksiąg. Niespodziewanie natrafia na magiczny manuskrypt. Diana – mimo
że jest czarownicą pochodzącą ze znakomitego czarodziejskiego rodu, w którego
rodzinie znajdowała się również pierwsza czarownica stracona w Salem – nie chce
go otworzyć. Wie, że musiałaby użyć swoje magii, której wyrzekła się po śmierci
swoich rodziców. Kiedy jednak decyduje się wrócić po starą księgę, okazuje się,
że nikt nie widział jej od ponad stu lat… Od tego momentu rozpoczyna się
trzymająca w napięciu akcja a spokojna dotychczas oksfordzka biblioteka staje
się miejscem gromadzącym najróżniejsze magiczne istoty. Każda z nich poszukuje
manuskryptu.
Deborah Harkness, mimo wykorzystania powszechnie znanych
motywów, udało się stworzyć niezwykle ciekawą historię. Wykreowani przez
autorkę bohaterowie nie próbują na siłę być idealnymi i nie nudzą czytelnika.
Bystre oko dostrzeże zapewne, że autorka mocno inspirowała się sagą Stephenie
Meyer, jednak nie są to podobieństwa z rodzaju tych najbardziej oczywistych. W
książce pojawia się pewien bogaty i bardzo dobrze wykształcony wampir, który w
pewien sposób splata z Dianą swój los, znajdziemy też tutaj niebezpiecznych
czarodziejów. „Księga Wszystkich Dusz” to propozycja dla wielbicieli magii we
współczesnym wydaniu. Język, którym jest napisana sprawia, że warto znaleźć
kilka godzin w swoim planie zajęć i poświęcić je tej lekturze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz